Volksparkstadion – Hamburg

Na pierwszą wiosenną wycieczkę wybrałem się do naszych zachodnich sąsiadów, do Niemiec.
A konkretnie wybór padł na Hamburg. Nie ma co ukrywać, że przyczyniły się do tego tanie bilety lotnicze na majówkę. Jest to drugie pod względem wielkości miasto (po Berlinie) w kraju. Zamieszkuje je 1,8 mln mieszkańców. Co ciekawe nie jest to miasto nadmorskie a posiada drugi największy port w Europie.

Jak to zazwyczaj bywa, tam gdzie wielkie miasta, to też tam wielka piłka. W tym mieście są dwa kluby piłkarskie, w tej chwili występują nawet w tej samej klasie rozgrywkowej – 2 Bundesliga. Jest FC St. Pauli i Hamburger SV znany także jako HSV. To właśnie stadion „Rothosen” jak nazywają HSV udało mi się odwiedzić.

Volksparstadion został wybudowany w 1953 r. I to jest jego pierwotna nazwa. Wcześniej w tym miejscu w 1925 r. istniał Sportplatz am Rothenbaum, pierwszy stadion HSV. Mieści się w dzielnicy Bahrenfeld na północy miasta. Obiekt zbudowano, co ciekawe, z materiałów uzyskanych po bombardowaniu jednej z dzielnic miasta podczas II wojny światowej. Przeszedł on tylko jedną modernizację, w latach 1998-2000 tuż przed Mundialem w Niemczech w 2006 roku. Jego budowa pochłonęła ok. 100 mln €. Obecna jego pojemność to 57 tysięcy miejsc wliczając w to miejsca stojące za jedną z bramek. Chyba jedną z niewielu cech charakterystycznych obiektu jest leciutki 8-tonowy dach membranowy.

volksparkstadion - panorama

Jak już wspominałem, stadion mieści się w dzielnicy Bahrenfeld na północy miasta. Dojechać do niego można kolejką S-Bahn S3 lub S21 i wysiąść na stacji Stellingen Arena. A później… no właśnie 1,5 km „z buta” w stronę stadionu! Obok tartaku, sortowni śmieci i jeszcze jakichś zakładów budowlanych. Natomiast wszystko wśród oświetlonej i zadrzewionej alei. Nie wierzcie w to co piszą na stronie klubu i w przewodnikach, że dojdziecie tam w maximum 15 minut. Chyba że przy ładnej pogodzie, bez deszczu ale też  i nie w upale. Ja trafiłem na jakąś „anomalię” jak na Hamburg, gdzie było ponad 15 stopni C, i wcale nie przeszedłem tego odcinka w 15 minut. Podczas meczy często kibice są dowożeni specjalnymi autobusami (shuttle bus) ze stacji kolejki na stadion.

tak, tak prawie 1,5 km z buta…

Gdy już wyjdziemy z lasu na właściwą ścieżkę to oczom ukazuje się Volksparkstadion a także cały kompleks akademii klubu. Kilka lat temu klub wybudował Campus HSV gdzie mieści się budynek akademii ze szkołą dla zawodników, biura, zaplecze regeneracyjne a także kilka boisk. Oświetlonych, ze sztuczną nawierzchnią, niektóre są pełnowymiarowe. Obok boisk jest wielki parking dla pracowników klubu i piłkarzy. Wszystko utrzymane w zieleni. Zresztą jak całe miasto.

By zacząć zwiedzanie musimy udać się do sklepu, który znajduje się z drugiej strony obiektu. Sklep duży, duży wybór dóbr wszelakich. Tradycyjnie od smoczków po kołdry klubowe. Znajdą się też pamiątki związane ze stadionem jak np. pin-y czy pocztówki. Wszystko w rozsądnych cenach. W jednej z kas można kupić bilety na zwiedzanie, można też zakupić wejściówkę do samego muzeum klubu. Wycieczki odbywają się codziennie w okresie letnim (tj. kwiecień-październik) 7 dni w tygodniu o 12, 14 i 16 oraz w okresie jesiennym (tj. listopad-marzec) od poniedziałku do czwartku o godzinie 12 i 14 a w weekendy dodatkowo też o godzinie 16. Koszt zwiedzania to 12€ dla dorosłych, dzieci do 14 lat 6€ a osoby posiadające kartę turysty Hamburg Pass 8€.

Niestety, co może być kłopotem, wycieczki odbywają się tylko w języku niemieckim. Można zamówić indywidualną wycieczkę o  dowolnej godzinie i nawet dla dwóch osób i wtedy przewodnik będzie mówił po angielsku, koszt takiej przyjemności to 35€ za grupę + 10€ od każdej osoby.

Ja trochę pożałowałem, poszedłem na żywioł i uczestniczyłem w wycieczce niemieckojęzycznej! Parę dni wcześniej dostałem zapewnienie w mailu, że  bez problemu można w przerwach także zadawać pytania po angielsku. Niestety nie dało rady…  . Przewodnik był starej daty i mówił tylko po niemiecku.

Zaczynamy w grupie 12 osobowej od krótkiej opowieści o stadionie i klubie na trybunie „Ultras” czyli tej bez krzesełek. Z bliska robi wrażenie jak tyle osób tam się zmieści i nie zmiażdży nawzajem. Wchodzimy wyżej, widać że stadion ma swoje lata. Bardzo brudny wewnątrz, pozalewane schody, ściany pooblewane, w niektórych miejscach odpada tynk. Na jednej z klatek schodowych na ścianie wypisane są legendy klubu i najlepsi jego strzelcy.

Wchodzimy na trybuny, mamy panoramę stadionu, przeciętny ale ładny stadion. Przy ładnej pogodzie bardzo fajne zdjęcia mogą wyjść. Na Volksparkstadion jest jedna bardzo charakterystyczna rzecz. Mianowicie zegar, który odmierzał czas od kiedy HSV grało w 1 Bundeslidze. 12 maja 2018 czas się zatrzymał dokładnie po 54 latach 261 dniach 36 minutach i 10 sekundach.  Wtedy to po raz pierwszy ekipa z Hamburga spadła do 2 ligi. Pokazuje teraz czas jaki upłynął od momentu założenia klubu.

Na większości trybun są poręcze i mimo, że stadion jest trochę stromy to można się bez strachu po nim poruszać. Wzdłuż trybuny głównej schodzimy na poziom VIP. Na Volksparkstadion jest ponad 600 miejsc VIP. Najłatwiej chyba dla zwykłego śmiertelnika zdobyć wejściówki na takie miejsca wymieniając punkty lojalnościowe w jednej z linii lotniczych, sponsora klubu. Do jednej z lóż możemy wejść i zrobić kilka zdjęć. Duże, przestronne, niektóre z aneksem kuchennym, to raczej te dla bardziej kameralnych grup. Wszędzie nalewaki do piwa, także od sponsora. Niestety nie dowiedziałem się jaka jest cena wynajmu takiej loży.

volksparkstadion - panorama

volksparkstadion - panorama

Schodzimy do sali konferencyjnej. Duże pomieszczenie, które bez problemu pomieści ponad 100 osób. Na środku wielki podest na kamery i jest też chwila na tradycyjne zdjęcia za pulpitem dla trenerów i zawodników.

Schodząc do szatni przechodzimy przez mała galerię sław. Wywieszone są kolorowe i czarno-białe zdjęcia graczy, którzy zapisali się w historii HSV. Między innymi jest też Kevin Keegan. Przed wejściem do szatni przechodzimy przez parking dla autokarów z zawodnikami. Cały garaż ma tapetę z boiskiem piłkarskim i logiem sponsora klubu, firmy MAN, która dostarcza autokary.

Szatnia ma dwa pomieszczenia, jedno to tradycyjna sala odpraw z szafkami dla zawodników i kącikiem trenera zaś drugie to duży pokój kąpielowy z prysznicami i jacuzzi. Podobne rozwiązanie jak na Stadionie Narodowym czy stadionie Arsenalu. Następnie przechodzimy przez „mixzone” dla dziennikarzy i dalej tunelem na murawę. Wychodząc z tunelu przewodnik puszcza z głośników przyśpiewki kibiców by zwiedzający mógł poczuć się jak piłkarz. Mamy szczęście bo świeci słońce i można zrobić fajne fotki z poziomu murawy. Akurat byliśmy świadkami naświetlania murawy specjalnymi lampami. Nie można niestety siadać na ławce rezerwowych. Przewodnik z twardym akcentem krzyczy „Kein hinsetzen!”(żadnego siadania!).

I kończymy wycieczkę pod bramkami przy muzeum. Wejście nie jest obowiązkowe ale skoro wliczone w cenę biletu to należy wejść i zobaczyć. Zobaczymy tam trofea zdobyte przez klub, stare proporce i stroje, piłki a także makiety dawnych stadionów HSV i aktualnego Volksparkstadion. Akurat kiedy ja byłem sala kinowa była niedostępna z powodu remontu, z projektora puszczano najciekawsze momenty w dziejach klubu. W jednej ze ścian wbudowane były słuchawki gdzie można było usłyszeć niesamowite komentarze podczas pamiętnych spotkań. Niestety praktycznie wszystkie eksponaty i ich opisy były tylko po niemiecku.

Wycieczka, którą bym zaliczył do tych ze „średniej” półki. Z pewnością minusem było to, że można zwiedzać tylko w języku niemieckim biorąc pod uwagę standardową cenę. Nie ma możliwości wypożyczenia audio przewodnika. Dobrze przed wycieczką samemu coś przeczytać by mieć już jakąś wiedzę i nie liczyć na przewodnika. Osoby niepełnosprawne niestety mogą mieć utrudnione zwiedzanie ze względu na ograniczoną dostępność wielu miejsc. Z tego co się dowiedziałem to nie można niestety dostosować specjalnie trasy do wymagań czy zainteresowań zwiedzających. Wycieczka trwała ok. 1,15 godziny więc myślę, że się nie wynudzimy podczas zwiedzania mimo że jest po niemiecku. Nie należy spodziewać się tu ultranowoczesnego obiektu typu Emirates Stadium czy nawet naszego Narodowego. Natomiast dla każdego groundhoppera będzie to kolejny obiekt na mapie z cyklu „must see”.